Facebook
Centrum Duchowości

Centrum Duchowości Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Katowickiej
przy parafii błogosławionej Karoliny Kózkówny w Tychach
tel.: 884 927 067; @: sekretariat@centrumduchowosci.pl

Spowiedź - istota sakramentu pokuty i pojednania

Ks. Józef Augustyn SJ

Sakrament pojednania

 

Spowiedź, sakrament pokuty, jest nazwany przez odnowioną liturgię tego sakramentu, również sakramentem pojednania. Kościół pragnie w ten sposób podkreślić JEDNANIE, nawiązywanie więzi człowieka z Bogiem, dokonujące się poprzez ten sakrament; „pokuta bowiem zmierza ostatecznie do tego, abyśmy ukochali Boga i cał­kowicie się Jemu powierzyli” (Paweł VI). Spowiedź jest dla wielu z nas częstą praktyką, stąd też narażona jest ona na pewne niebezpieczeństwa: przyzwyczajenie, rutynę, formalizm. Spowiedzi świętej nie możemy traktować jako jednego z wielu ćwiczeń duchow­nych. Jest to sakrament, znak dany przez samego Chrystusa, poprzez który Bóg dotyka człowieka w sposób rzeczywisty. Sakrament pojednania jest drogą do Ojca, wyznaczoną przez samego Jezusa. Stąd kroczenie tą drogą wymaga od nas wrażliwości serca przepeł­nionego wiarą.

1) WYCHOWANIE DO SAKRAMENTU POJEDNANIA
W wychowywaniu człowieka do dojrzałej wiary brak jest często rozwoju w ukazywaniu sakramentu pokuty. Może najwięcej uwagi poświęca się spowiedzi w czasie przygotowania dziecka do pierwszej Komunii Św. Jednak dziecko 9-10-letnie nie jest w stanie zrozumieć całego misterium dokonującego się w wykonywanych przez niego obrzędach. Wielu zatrzymuje się na tym etapie.
Sakrament pokuty, jak zresztą wszystkie inne prawdy wiary, winien być ukazywany ciągle na nowo w kolejnych etapach osobowe­go rozwoju człowieka: w dzieciństwie, w okresie dojrzewania, w wieku młodzieńczym, w wieku dorosłym. Jeżeli nie ukaże się wartości tego sakramentu człowiekowi w kolejnych etapach jego osobowego rozwoju, to wychodząc z okresu dzieciństwa, przestanie go praktykować, uznając za „relikt” tego okresu albo też będzie się całe życie spowiadał na sposób dziecka, infantylnie.
Każda nowa sytuacja egzystencjalna, nowe warunki życia, nowe obowiązki, nowe trudności, nowe niebezpieczeństwa i pokusy, nowe grzechy, wymagają nowego podejścia do sakramentu pokuty.
W nowej sytuacji życiowej człowiek musi jakby na nowo odkryć wartość i znaczenie spowiedzi świętej, która może stać się ogromną pomocą w osobowym wzroście człowieka i przyczynić się bardzo do jego wyrobienia wewnętrznego (por. Vat. II, Christus Dominus).

2) CZYM JEST SAKRAMENT POJEDNANIA?
Winniśmy sobie uświadamiać, zwłaszcza w czasie rekolekcji, niebezpieczeństwo traktowania pokuty przede wszystkim w katego­riach wyłącznie prawnych. Podejście jurydyczne do spowiedzi nie należy do rzadkości.
Sakrament pokuty nie jest przede wszystkim praktyką dzięki której możemy uwolnić się od winy, zrzucić ciężar własnych grze­chów, wymazać brudy sumienia i w ten sposób zdobywać uprag­nioną czystość duszy. Spowiedź nie jest też najpierw naprawianiem popełnionych błędów, by być „w porządku” przed Bogiem.

Czym jest zatem sakrament pojednania?
Jest on przede wszystkim osobowym spotkaniem miłosiernego Boga z proszącym o przebaczenie grzesznikiem. Zrzucenie ciężaru własnych grzechów, uwolnienie się od winy, czystość sumienia nie są tylko owocem naszego działania (wyznania grzechów, żalu za nie i postanowienia poprawy). „Ci, którzy przystępują do sakramentu pokuty, otrzymują od miłosierdzia Bożego przebaczenie zniewagi wyrządzonej Bogu i jednocześnie dostępują pojednania z Kościołem” (Vat. II, Lumen Gentium). Nasze ludzkie działanie w sakramencie pokuty jest otwieraniem się na miłosierdzie Boga.

3) PODEJŚCIE JURYDYCZNE DO SPOWIEDZI
W podejściu jurydycznym do sakramentu pokuty Bóg trak­towany jest przede wszystkim jako Prawodawca i „Sędzia Sprawied­liwy, który za dobre wynagradza a za złe karze” (Katechizm). Jest to bardzo uproszczony obraz Boga, podobny do sędziego zasiadającego w trybunałach ludzkich, gdzie nie panuje miłosierdzie, ale wierność prawu. W podejściu jurydycznym do spowiedzi człowiek traktowany jest jako istota poddana prawu, które go obowiązuje i z którego jest rozliczany przez Boga - Sędziego. Grzech zaś w podejściu jurydycz­nym, to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazania Bos­kiego lub kościelnego, które domaga się naprawienia. Zasadniczą zaś więzią pomiędzy Bogiem a człowiekiem jest w takim wypadku prawo oraz nagroda lub kara przewidziana przez prawo.
W podejściu jurydycznym sakrament pokuty traktowany jest przede wszystkim jako sąd, w którym grzesznik jest oskarżonym, a kapłan sędzią w zastępstwie Pana Boga.
W tym modelu nie akcentuje się w jakiś sposób szczególny miłości i miłosierdzia Bożego, ale przede wszystkim zadanie wy­znaczone człowiekowi – stworzeniu przez Boga-Stwórcę oraz od­powiedzialność prawno-moralną przed Nim.
Jurydyczne traktowanie grzechu i sakramentu pokuty akcentuje przede wszystkim zakaz i nakaz zawarty w przykazaniach, stąd też przykazania są odbierane jako normy ograniczające ludzką wolność. „Kto zło stale przedstawia jako naruszenie rozkazu, sprawia, że opór przeciw rozkazowi będzie odczytywany jako akt wyzwolenia” (J. Guitton).
Podejście jurydyczne do grzechu i sakramentu pokuty rodzi się z traktowania prawa Bożego i kościelnego jako rzeczywistości autonomicznej, pochodzącej wprawdzie od Boga bezpośrednio lub pośrednio, ale stawianej niemalże na równi z Nim samym.

4) PODEJŚCIE OSOBOWE
„Można sformułować tezę, że w grzech oraz w zbawczą rolę sakramentu pokuty uwierzymy w tym dniu, w którym uwierzymy w miłość oraz w prawdę, że miłość jest Osobą” (A. Skowronek).
W podejściu osobowym do grzechu i sakramentu pokuty Bóg traktowany jest przede wszystkim jako Osoba, a raczej jako wspólno­ta Osób: Ojca, Syna i Ducha Świętego, związanych ze sobą wzajemną miłością. „Bóg jest miłością” (1 J4,16) - to Janowe wyznanie nie jest wprawdzie definicją Boga, ale podaje najważniejszy przymiot Pana Boga - Jego miłość.
W osobowym podejściu do grzechu i sakramentu pokuty człowiek traktowany jest jako osoba - istota stworzona z miłości i przeznaczona do miłości. Zasadniczą więzią człowieka z Bogiem jest miłość. Człowiek bowiem wezwany jest, aby włączył się we wspólnotę miłości Trójcy Świętej: „Jeśli mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do Niego i będziemy u Niego przebywać” (J 14,23).
Grzech w podejściu osobowym jest przede wszystkim zerwa­niem lub też naruszeniem synowskiej więzi, którą sam Bóg ustanowił pomiędzy sobą a człowiekiem. Nasze doświadczenie grzechu uzależ­nione jest ściśle od dialogu z Bogiem jako Osobą. Im głębszy jest ten dialog, tym większa świadomość grzechu. Spowiedź zaś w ujęciu osobowym jest znakiem, poprzez który człowiek - grzesznik upewnia się o swoim powrocie do Boga, przyjmuje Jego miłość, aby móc żyć nadal w intymnej zażyłości z Nim.


5) PODEJŚCIE PRAWNE A PODEJŚCIE OSOBOWE DO SAKRAMENTU POJEDNANIA
Charakterystyka tych dwu sposobów podejścia do grzechu i sakramentu pokuty nie ma na celu przeciwstawiania ich sobie. Nie możemy powiedzieć, że podejście prawne jest fałszywe, a tylko podejście osobowe jest prawdziwe. Chodzi o właściwą hierarchię pomiędzy nimi. Podejście prawne podkreśla przede wszystkim patrzenie człowieka na swoją własną winę i na możliwość zadość­uczynienia jej, natomiast podejście osobowe oddaje spojrzenie Boga na grzesznika oraz na ofiarowane mu pojednanie w Jezusie Chrys­tusie.
Podejście osobowe winno być traktowane jako zasadnicze i pierwszorzędne, natomiast podejście jurydyczne jako dopełniające. Jezus nie ukazuje nam Boga przede wszystkim jako Prawodawcę i Sędziego, ale jako przebaczającego Ojca, który z otwartymi ramionami przyjmuje powracającego grzesznika. Dokładna analiza oraz głęboka modlitewna kontemplacja przypowieści o synu marno­trawnym może być doskonałym lekarstwem dla tych, którzy akcentując podejście jurydyczne do grzechu i sakramentu pokuty nie mogą wyzwolić się z paraliżującego ich lęku przed Bogiem jako Sędzią.
Podejście osobowe do grzechu i sakramentu pokuty przy zachowaniu ram prawnych ustanowionych przez Kościół stawia nam znacznie większe wymagania niż samo podejście prawne. W osobo­wym traktowaniu spowiedzi nie chodzi tylko o kilka obrzędów wykonywanych nawet szczerze i z zaangażowaniem, ale chodzi o „zintegrowanie w nowym fundamentalnym akcie decyzji rzeczywi­stości naruszonej przez grzech” (K. Rahner SJ).
Jurydyczne podejście do grzechu i sakramentu pokuty jest bardzo mocno zakorzenione w świadomości wiernych. Oznaką tęgo prawnego podejścia są pewne pytania stawiane nieraz przez wiernych, np. „proszę księdza, czy to... jest grzechem?" W tak sfor­mułowanym pytaniu najczęściej nie chodzi o świadomość sumienia, ale o istnienie pewnego prawa, przepisu kościelnego, którego samo nawet przypadkowe przekroczenie uważane jest za grzech. O jurydy­cznym traktowaniu grzechu i spowiedzi świadczy także wyznawanie niedobrowolnych a nawet nieświadomych naruszeń przepisów koś­cielnych, np. „zjadłem w piątek mięso, ale zapomniałem”; „nie byłem  w niedzielę na Mszy Św., ale byłem ciężko chory”. Grzechy człowieka o jurydycznym podejściu najczęściej ograniczają się w jego mniema­niu do takich właśnie naruszeń przykazań. Przygotowując się do spowiedzi człowiek nie bada swojego sumienia, ale szuka jedynie złamanych lub naruszonych przez siebie nakazów lub zakazów.
„Badania psychologiczne wykazują, że motywacje sumienia, a nieraz i cały obraz Boga, przesiąknięty jest w mentalności wielu chrześcijan wyobrażeniami sali sądowej. Jurydyzm widzieć trzeba w całym kontekście nastawienia religijnego. Tam, gdzie zawłada on stosunkami między Bogiem a człowiekiem, zatruwa je” (A. Skow­ronek).

W osobowym ujęciu liczy się przede wszystkim postawa serca.
Nie chodzi już tylko o materialne naruszenie prawa, ale chodzi najpierw o pragnienia i motywacje, o postawy życiowe i przyzwyczajenia, wady i skłonności do złego. Zewnętrzne naruszenie przykazania i przepisu kościelnego będzie w podejściu osobowym zawsze rozważane w kontekście postawy serca, bo wszelkie grzechy mają swoje źródło w ludzkim sercu. W podejściu osobowym pierwszym grzechem człowieka będzie zawsze mała wiara lub wprost niewiara, budowanie swojego życia na sobie - egocentryzm, życie bezbożne.
„W rachunku sumienia muszę zyskać wziernik w całość moich postaw, nie tylko wgląd w moje świadome, błędne decyzje, dostrzec muszę wyraźnie wszystkie zasadnicze motywy kierujące moim po­stępowaniem, poznać życiowe przyzwyczajenia, różne strony mojego charakteru - wówczas dopiero uświadomię sobie, że niejedno woła o gruntowną naprawę i wtedy dopiero poczuję się zdolny do wykonania tej pracy nad sobą” (A. Skowronek).
Dlatego też w rachunku sumienia ważne jest nie tylko pytanie o materialne przekroczenie przykazania, ale także pytanie o motywa­cje: dlaczego? Niewinne z pozoru grzechy mogą być wyrazem wielkiej obojętności człowieka wobec Boga i życia tylko dla siebie. Innym zaś razem z pozoru ciężkie grzechy mogą być bardziej wyrazem ludzkiej bezradności i biedy czy nawet choroby niż zła moralnego.
W rachunku sumienia przed sakramentem pokuty trzeba wejść także w „życiowe przyzwyczajenia”, w „różne strony mojego charak­teru”, które mogą być źródłem wielu grzechów człowieka. Przy­zwyczajenia i charakter nie zwalniają nas od odpowiedzialności za nasze postępowanie. „Człowiek ma charakter, ale jest osobą. Może­my tu jeszcze dodać: człowiek jako duchowa osoba ma charakter i ma wolność w stosunku do tego charakteru” (V. E. Frankl). Możemy mieć wiele starych przyzwyczajeń i trudny charakter, ale w naszej wolności jesteśmy nieustannie wspomagani przez łaskę, która wzywa nas do „przekraczania własnej faktyczności, by osiągnąć prawdę swego bytu” (V. E. Frankl).

6) KAPŁAN ZNAKIEM
W sakramencie pojednania spowiadamy się Bogu, ale przed kapłanem, który jest znakiem danym nam przez Chrystusa. To wielki dar móc usłyszeć z ust człowieka, który przez sakrament kapłaństwa staje się narzędziem samego Boga: „I JA ODPUSZCZAM TOBIE GRZECHY W IMIĘ OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘTEGO”. Człowiek jest istotą nie tylko duchową, ale także psychiczną i cieles­ną. Bóg przemawia więc do całego człowieka, do całej jego osoby. Ale to, co jest tylko materialnym znakiem, oddziałującym na zmysły człowieka, nie może jednak przesłonić Rzeczywistości kryjącej się poza znakiem. To nie kapłan przebacza, chociaż kapłan rozgrzesza. Z wielką pokorą i wdzięcznością trzeba nam przyjąć posługę kapłana jako znak, ale nie koncentrować się na nim. Wówczas, kiedy z wyznaniem grzechów związany jest wielki lęk, istnieje silna tendencja do zatrzymywania swojej uwagi na kapłanie: na jego słowach, postawie reakcji, na tym wszystkim, co jest nierzadko przypadkowe i drugorzędne przy spowiedzi. Kapłan jak każdy człowiek reaguje po ludzku i trzeba umieć odróżnić to, co tylko ludzkie w jego słowach, postawie i reakcji od tego, co jest w nim znakiem miłosierdzia Bożego.
Przystępując do spowiedzi trzeba się nam starać o wielką pokorę i wewnętrzną wolność wobec znaku, jakim jest kapłan. Sąd człowie­ka - kapłana winien się pokrywać z osądem Boga, bo kapłan nie występuje w swoim imieniu, ale w imieniu samego Boga: „I ja odpuszczam tobie grzechy W IMIĘ OJCA...” Trzeba sobie jednak uświadomić, że znakiem miłosierdzia są nie tylko słowa pochwały i przytakiwania, ale także słuszne upomnienie a nawet skarcenie. Sam Bóg mówi bowiem o sobie: „Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę” (Ap 3, 19). Karcenie Boga może docierać nieraz do nas także przez usta kapłana.
Jakie jest moje podejście do sakramentu pojednania: osobowe czy może przede wszystkim jurydyczne? Czy mój żal jest bardziej, podobny do żalu Piotra i Dawida czy też może bardziej do żalu Judasza? Dobrym kryterium w odpowiadaniu sobie na te pytania mogą być nasze uczucia, które towarzyszą nam w przeżywaniu grzechu i sakramentu pokuty. Co w nich dominuje: poczucie winy, lęk o siebie, wstyd przed osądem jednego człowieka, czy też pierwszym naszym uczuciem jest ból wewnętrzny z powodu naruszenia synowskiej więzi, pragnienie odbudowania jej i nadzieja płynąca ze świadomości otrzymania miłosierdzia Bożego?

7) ŻAL JUDASZOWY A ŻAL PIOTROWY
Nie każde poczucie winy jest wyrazem prawdziwego żalu za grzechy i otwarcia się na miłosierdzie Boga. W Ewangelii odnaj­dujemy dwa rodzaje żalu: żal Judasza i żal Piotra. Judasz po zdradzie przychodzi z wielkim żalem i goryczą w sercu do faryzeuszów i rzucając srebrnikami mówi: „Zgrzeszyłem wydając krew niewinną. (...) Oddalił się a potem poszedł i powiesił się” (Mt 27, 4 - 5). Judasz wpadł w rozpacz: jego straszliwe wyrzuty sumienia połączone są z fałszywą świadomością bycia odrzuconym i przegranym. Najgłęb­szym źródłem rozpaczy Judasza jest jego własna pycha: dostrzega wprawdzie tragiczny błąd, który popełnił, ale już nie dostrzega miłości i miłosierdzia Jezusa. To pycha sprawia, iż człowiek woli zginąć niż ugiąć się przed Bogiem i prosić o miłosierdzie. Judasz nie jest tragiczną ofiarą ślepego losu, jak go niektórzy przedstawiają, ale jest ofiarą swojego zamknięcia się i swojej pychy. Poczucie winy Judasza jest chore, ponieważ prowadzi go do rozpaczy i do samobój­czej śmierci. W chorym poczuciu winy człowiek sam pragnie ukarać się za swój grzech. Takie karanie siebie nie przynosi jednak wybawie­nia z grzechu, ale zniszczenie siebie. Ofiara Jezusa na krzyżu byłaby niepotrzebna, gdyby człowiek sam mógł odpokutować swoje winy.

Grzech Piotra jest również wielki: trzykrotnie zapiera się swego Mistrza potwierdzając to jeszcze zaklęciami i przysięgami. Kiedy jednak pianie koguta uświadomiło Piotrowi jego grzech „wyszedłszy na zewnątrz zapłakał gorzko” (Łk 22,62). Trudno byłoby porównać, który z tych dwóch grzechów jest większy: Judasza czy Piotra. Grzechu bowiem nie mierzy się tylko zewnętrznymi objawami, ale przede wszystkim postawą serca. Piotr „gorzko płacze”, ale nie rozpacza; jego grzech nie prowadzi go do śmierci, ale do pełniejszego powierzenia się Jezusowi (por. J 21, 15 nn.). Poczucie winy Piotra jest głosem jego sumienia, który prowadzi go do rzeczywistego nawrócenia.

W naszym rozwoju wiary, w coraz dojrzalszym korzystaniu z sakramentu pojednania będzie chodziło między innymi o oczyszczenie naszego doświadczenia żalu i postanowienia poprawy z ele­mentów judaszowych: z chorego poczucia winy, paraliżującego wstydu i lęku o siebie, które mają swe źródło w zranionej własnym grzechem pysze. Najgorszym złem dla człowieka nie jest sam grzech, ale pycha związana z nim, która zamyka go w jego własnym grzechu i nie pozwala mu otworzyć się na ofiarowane mu miłosierdzie Boga.

8) KRYTERIA DLA ODRÓŻNIENIA ŻALU PIOTRA OD ŻALU JUDASZA
Podamy teraz kilka kryteriów, które mogą nam pomóc do rozeznania naszej sytuacji wewnętrznej, byśmy mogli odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki jest nasz żal za grzechy, ile jest w nim jeszcze judaszowego zamknięcia się w sobie, rozpaczy, nierozpoznanej pychy.

I. W prawdziwym żalu (w zdrowym poczuciu winy) człowiek całkowicie uznaje swój grzech, ale jednocześnie odrywa się od niego, by skupić się przede wszystkim na Bogu i Jego nieskończonym miłosierdziu. Dawid wyznając swój grzech mówi: „Zgrzeszyłem wobec Pana” (2 Sm 12, 13). Swój żal za grzechy Dawid odnosi do Boga.
W żalu Judasza (w chorym poczuciu winy) człowiek nie akceptuje i nie uznaje swojego grzechu, ale też nie umie oderwać się od niego; koncentruje się na nim i dręczy się nim. Judasz stwierdza: „Zgrzeszyłem wydając krew niewinną” — w tym wyznaniu nie ma odniesienia do Boga, jest tylko odniesienie do siebie samego i włas­nego uczucia winy.

II. W prawdziwym żalu człowiek jest świadom, że nie jest w stanie sam ukarać się za grzech, wynagrodzić i naprawić popełnione zło. Stąd też prosi pokornie Jezusa Ukrzyżowanego, aby On sam wziął na siebie jego winy, aby On dźwigał bolesne skutki ludzkiego grzechu. W prawdziwym żalu człowiek doskonale czuje, że jeżeli Bóg zachowałby pamięć o ludzkich grzechach, nikt nie mógłby się przed Nim ostać (Ps 130, 3).

W żalu judaszowym człowiek w swojej pysze nie prosi, aby ktoś drugi dźwigał skutki jego grzechu, sam karze siebie za popełnione zło. Samobójcza śmierć Judasza jest „karą”, jaką nałożył sam na siebie za „Wydanie niewinnej krwi”. W chorym poczuciu winy człowiek miota się pomiędzy uczuciami wyniosłości i pychy, a pogardą i nienawiścią do siebie, mogących prowadzić aż do samobójczej śmierci.

III. W prawdziwym żalu za grzechy człowiek uwalnia się od lęku o samego siebie z powodu swoich grzechów a kieruje się przede wszystkim miłością. „W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości” (1 J 4, 18).
W judaszowym żalu człowiek powoduje się przede wszystkim lękiem, ponieważ nie ma w nim miłości. Boi się konsekwencji swoich czynów, ponieważ nie chce lub sądzi, że nie może przyjąć miłości Boga, czuje się więc nieustannie zagrożony i nie widzi wyjścia ze swojej sytuacji. Ostateczną konsekwencją judaszowego żalu jest zawsze rozpacz.

IV. W prawdziwym żalu człowiek akceptuje swoją grzeszną przeszłość, odrywa się jednak od niej i wybiega z nadzieją ku przyszłości, stąd też z prawdziwym żalem za grzechy związana jest nadzieja. Nadzieja ta wyraża się w zaufaniu do Boga i postanowieniu poprawy (zaufanie sobie oparte jest na zaufaniu Bogu). Ze zdrowym poczuciem winy związane jest także pragnienie wyrażenia swojego nawrócenia w konkretnym działaniu dla Boga i ludzi. W zdrowym poczuciu winy błędy popełnione w przeszłości stają się „okazją”, bolesną, ale bardzo nieraz skuteczną, do głębszego powierzenia się Bogu w zaufaniu i miłości. Bolesne było dla Piotra doświadczenie zaparcia się Mistrza, ale właśnie przy tej okazji poznał ostatecznie kim jest on — Piotr i kim naprawdę jest Jezus.
W chorym poczuciu winy człowiek nie umie oderwać się od przeszłości: nie akceptuje jej, chciałby od niej uciec i wymazać ją. Nie umie też uczyć się na swoich błędach i patrzeć z nadzieją w przyszłość. Stąd też z chorym poczuciem winy związany jest smutek i depresja.
Nierzadko także choremu poczuciu winy towarzyszy lęk przed jakimkolwiek działaniem, aby nie stało się ono okazją do nowego grzechu.

V. W prawdziwym żalu człowiek koncentruje się na osobowej relacji do Boga: ważna jest dla niego więź z przebaczającym Ojcem. Sakrament pojednania jest doświadczeniem powrotu do Ojca.
W żalu judaszowym nie chodzi o relację osobową, ale o od­niesienie do prawa. Ze świadomością złamania prawa związana jest świadomość konieczności poniesienia kary. Stąd też z chorym poczuciem winy związane jest pragnienie czystości legalnej (dającej podstawę do uniknięcia kary), a nie pragnienie osobowej więzi.

VI. W prawdziwym żalu za grzechy człowiek umie rozróżniać niedobrowolne, nieuporządkowane pragnienia, myśli i uczucia od popełnionych grzechów. Takie złe myśli i uczucia są traktowane jako przejaw skłonności do grzechu, ale same w sobie nie są oceniane jako grzechy.
W niezdrowym poczuciu winy istnieje silna skłonność do oskarżania się i czucia się winnym także za nieuporządkowane myśli, pragnienia i uczucia, które nie są dobrowolne. Im bardziej się człowiek oskarża i boi swoich negatywnych odczuć, tym częściej one wracają, aż do obsesji.

VII. W zdrowym poczuciu winy człowiek nie ocenia jako grzechu samego materialnego przekroczenia prawa i nie czuje też potrzeby spowiadania się z formalnego tylko naruszenia jakiegoś przepisu.
Człowiek z chorym poczuciem winy oskarża się również z niedobrowolnych naruszeń przykazań i czułby wewnętrzny niepokój, gdyby w spowiedzi nie wyznał faktów formalnego tylko naruszenia jakiegoś prawa, które go obowiązuje.

VIII. Człowiek ze zdrowym poczuciem winy nie doświadcza paraliżującego wstydu, który uniemożliwiałby mu przyznanie się do winy przed sobą i wyznanie jej przed kapłanem. Nie posiada też tendencji do usprawiedliwiania się przed sobą i przed innymi.
Chore poczucie winy związane jest zwykle z paraliżującym wstydem, który utrudnia, a czasem wprost uniemożliwia wyznanie przewinienia. Łączy się także zwykle z potrzebą tłumaczenia się i usprawiedliwiania przed sobą i przed innymi.

IX. Doświadczenie prawdziwego żalu za grzechy daje człowiekowi możliwość obiektywnej oceny swojej winy. Nie pomniejsza jej ani też przesadnie nie powiększa. W razie konfliktu z bliźnimi umie dostrzec granice pomiędzy własną i cudzą winą.
W chorym poczuciu winy człowiek nie umie obiektywnie rozeznać swojej winy, dlatego też oscyluje pomiędzy dwoma skraj­nościami: całkowitym wybielaniem się lub też nadmiernym oskar­żaniem. W sytuacji konfliktowej z bliźnimi również chodzi po skrajnościach: zrzuca całkowicie odpowiedzialność na drugich lub też bierze niesłusznie na siebie całą winę.

X. Prawdziwy żal za grzechy jest uczuciem spójnym, jednorodnym, zharmonizowanym. W autentycznym żalu istnieje jakieś głębo­kie odczucie sensu i ładu życia ludzkiego, który został naruszony przez grzech.
Judaszowy żal — chore poczucie winy jest uczuciem niespój­nym, rozszczepionym. Zawiera w sobie dwa rodzaje sprzecznych ze sobą uczuć: przesadnemu poczuciu winy towarzyszy świadomość niewinności, oskarżanie się łączy się z przesadnym usprawiedliwia­niem się, poniżanie się wobec „silniejszych” jest nierzadko rekompensowane pogardzaniem „słabszych”.


XI. Człowiek o zdrowym poczuciu winy akceptuje siebie wraz z tym wszystkim, kim jest i co posiada, dostrzega swoje zalety i ceni je sobie, ale też umie zgodzić się na swoje ograniczenia. Nie wynosi sią nad słabszych od siebie, ale też nie poniża się przed silniejszym. Zdrowe poczucie winy nie czyni człowieka drażliwym na punkcie
własnej osoby.
Człowiek z chorym poczuciem winy nie umie zgodzić się na siebie: nie umie docenić swych zalet, nie przyjmuje też swoich ograniczeń. Często zazdrosnym okiem patrzy na innych. Niezdrowe poczucie winy czyni człowieka przewrażliwionym na swoim punkcie.
*     *
Używając języka obrazowego moglibyśmy porównać niezdrowe poczucie winy do przeżycia ucznia, który zawinił wobec nauczyciela, przez którego nie czuje się kochany i którego sam nie kocha. Pierwszym uczuciem ucznia będzie wówczas lęk o siebie. Uczeń z niepokojem będzie pytał, jaką wymierzy mu karę ten niekochany człowiek za popełnione przewinienie. Nauczyciel wystąpi w roli sędziego, uczeń będzie czuł się poddany sędziowskiej roli nauczyciela. Obaj staną na gruncie prawa, uczeń będzie odwoływał się do kodeksu ucznia, nauczyciel do kodeksu nauczyciela.
Prawdziwy żal, skruchę — to uczucie możemy porównać do przeżycia dziecka, które zawiniło wobec kochającej je i kochanej matki. Pierwszym uczuciem dziecka będzie wówczas nie lęk o siebie, ale ból z powodu rany zadanej matce oraz pragnienie ponownego nawiązania intymnej więzi z nią. Dziecko nie boi się matki, samo przychodzi z zaufaniem i mówi jej o swojej winie. Jest gotowe ponieść karę. Matka występuje nie w roli sędziego, ale we właściwej sobie roli: kochającej matki. Dziecko nie będzie czuło się sądzone, nawet gdyby było ukarane. Matka i dziecko nie będą odwoływać się do prawa, ale do łączącej ich więzi miłości.
Jeżeli w Twoim przeżywaniu grzechu i sakramentu pokuty odnajdziesz pewne oznaki judaszowego żalu: będzie rzeczą ważną, abyś porozmawiał na ten temat z kierownikiem duchowym lub doświadczonym spowiednikiem, który pomoże ci rozeznać przeży­wanie Twojej grzeszności oraz spowiedzi świętej.

Galeria zdjęć

Zdjęcia z Tyskich Wieczorów Uwielbienia

Nasze materiały

Cud Projekt
Notatnik SOW
Śpiewy z Tyskich Wieczorów Uwielbienia
Płyty CD
Książki

Szczególnie polecamy

Spotkania modlitewne
Tyskie Wieczory Uwielbienia
Wspólnota dorosłych
Rekolekcje
Seminarium Odnowy Wiary
Sesje Szkoły Modlitwy
Kiermasz Dobrej Książki

Patronat nad dziełem Centrum Duchowości sprawuje Centralna Diakonia Modlitwy Ruchu Światło-Życie.
© 2015 Centrum Duchowości Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Katowickiej przy parafii błogosławionej Karoliny Kózkówny w Tychach
ul. Ks. Tischnera 50; 43-100 Tychy; tel.: 884 927 067; @: sekretariat@centrumduchowosci.pl; www.centrumduchowosci.pl
Polityka cookies oraz regulamin serwisu | Stała współpraca