Facebook
Centrum Duchowości

Centrum Duchowości Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Katowickiej
przy parafii błogosławionej Karoliny Kózkówny w Tychach
tel.: 884 927 067; @: sekretariat@centrumduchowosci.pl

Świadectwa z 40. oraz niepublikowane wcześniej świadectwa z TWU

Świadectwa z 40. TWU >>

Niepublikowane świadectwa z wcześniejszych Tyskich Wieczorów Uwielbienia

Byłam na 34. Wieczorze Uwielbienia i bardzo prosiłam Boga o potomka. Staraliśmy się z mężem od dłuższego czasu bezskutecznie. Wtedy usłyszałam, że wszystkie obecne tu kobiety proszące o dziecko będą je miały. Dziś jestem mamą kilkudniowego Stasia. Niech to świadectwo pokaże, że czasem trzeba poczekać na cud, ale jeśli Bóg przemawia to tak będzie.

Basia, 37 lat

 

Przed ślubem planowaliśmy z Żoną mieć trójkę dzieci. Poród pierwszego dziecka był ciężki i zakończył się cesarskim cięciem, co odsunęło plany kolejnej ciąży. Potem zaczęły się różnice w kwestii wychowania, nadmiar pracy, brak czasu dla siebie, różnice w potrzebach seksualnych i nasze małżeństwo przechodziło poważny i długi kryzys. Na Tyski Wieczór Uwielbienia 17 października 2015 roku pojechałem z wieloma intencjami, między innymi z myślą, że moglibyśmy mieć jeszcze jedno dziecko; że to ostatni dzwonek, bo lata lecą, chociaż nasze relacje małżeńskie nadal były napięte. Nie do końca byłem przekonany, czy w ogóle powinienem się o to modlić. Kilka miesięcy później okazało się, że Żona jest w ciąży. Była zdenerwowana z tego powodu, bo metody naturalne jakoś nie zadziałały, choć też nie do końca przestrzegaliśmy ich zasad. Z czasem jednak zaakceptowała sytuację, a nasze relacje polepszyły się. Przez Internet prosiłem różne siostry zakonne o modlitwę w intencji ciąży i porodu, rodzina i znajomi też się modlili. Żona chciała rodzić naturalnie, choć po cesarce bywa z tym różnie. Znaleźliśmy dobrą położną, która pomogła Żonie. Dzięki Bogu, tym razem poszło wyjątkowo 'sprawnie' i w naturalny sposób. Drugie dziecko przyniosło nam wiele radości i ożywiło naszą relację małżeńska. Teraz mamy cudowną nastolatkę i bardzo żywiołową, śliczną trzylatkę. Bogu niech będą dzięki!

Zbigniew, 42 lata

 

W maju 2018 r. podczas rutynowej wizyty u lekarza specjalisty dowiedziałam się, że mam na jajniku sporego guza, który wprawdzie nie posiada struktury rakowej, ale musi zostać usunięty zabiegiem laparoskopowym. Ponadto, lekarz podejrzewał początek choroby – endometriozy, która obniża szanse na poczęcie, co dla mnie, młodej mężatki, było niepokojącą informacją.

Miesiąc później uczestniczyłam w 37. Tyskim Wieczorze Uwielbienia, na który wybrałam się wraz z mężem, powierzając Panu między innymi swoje zdrowie. W pewnym momencie prowadzący zaczął się modlić, prosząc o uzdrowienie dla osób, które mają w ciałach rozmaite guzy. Przy następnej wizycie u lekarza okazało się, że moje jajniki są zdrowe, guz zniknął a podejrzenia o endometriozie nie sprawdziły się. Chwała Panu!

Iwona, 28 lat

 

Był październik 2011 roku. Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy mój jedyny, piętnastoletni syn wyznał, że chce być dziewczyną. Cały nasz świat legł w gruzach. My, kochające się małżeństwo, rodzice upragnionego dziecka, dowiadujemy się, że nasze dziecko nie jest tym, za kogo je uważamy. Pojawia się natłok różnych myśli i pytanie dlaczego właśnie naszą rodzinę to dotknęło? Podświadomie chcemy odrzucić ten problem, ale on ciągle powraca. Zaczynają się wizyty u specjalistów - trzeba czekać na dalszy rozwój - słyszymy.

Zawsze byłam blisko Boga. Bardziej w sercu niż na pokaz. Jako nastolatka modliłam się o dobrego męża i takiego Pan Bóg postawił na mojej drodze. Był styczeń 2012 roku. Przypadkowo, tak powiedzą niewierzący, natykam się w internecie na informację o Tyskich Wieczorach Uwielbienia. Z duszą na ramieniu czytam świadectwa tych, którym to doświadczenie jest już znane. Postanawiam pojechać i powierzyć sytuację mojego dziecka najlepszemu Ojcu. Podczas nabożeństwa miałam nieodparte wrażenie, że to właściwe miejsce i czas. W ten styczniowy mroźny wieczór 2012 roku wróciłam do domu z przekonaniem, że dla Pana nie ma nic niemożliwego. Chyba nigdy wcześniej nie czułam tak bardzo potęgi swej wiary.

Od tego czasu minęło 7 lat. Dziś nasz syn jest dorosłym mężczyzną i wiąże swoje plany życiowe z dziewczyną, którą kocha. A ja po tylu latach postanowiłam napisać to świadectwo, nie po to by wywiązać się z chrześcijańskiego obowiązku, ale by pokazać innym niosącym swój krzyż, że zawsze trzeba pokładać ufność w Panu. Jezu, ufam Tobie!

Ewa, 50 lat

 

Miałem wypadek komunikacyjny, w wyniku którego doznałem niedowładu ręki. Podczas poprzedniego Wieczoru Uwielbienia prowadzący mówił o mężczyźnie, który cierpi na dolegliwości barku. Mówił, że dolegliwości wkrótce ustąpią. Tak też się dzieje. Co prawda rehabilituję, się lecz zabieg chirurgiczny do którego zostałem zakwalifikowany jest już niepotrzebny. Bogu składam wielkie dzięki. Chwała Panu!

Adam, 39 lat

 

Na 39. TWU byłem po raz pierwszy. Miałem wiele myśli w głowie, ale nie miałem konkretnej intencji. Od dłuższego czasu zmagałem się z nałogiem pornografii i masturbacji. Trwało to wiele, wiele lat. Walczyłem, ale zły przychodził i upadałem. Przed TWU poszedłem do spowiedzi oraz usunąłem i wyrzuciłem wszystko, co prowadziło do pokusy, a potem do grzechu. Na Wieczorze Uwielbienia powierzyłem Jezusowi ten nałóg, ale tak jak pisałem nie miałem konkretnej intencji. Podczas modlitwy nic specjalnego nie odczułem, ale było to dla mnie bardzo cenne przeżycie, że mogłem tyle godzin wielbić Jezusa.

Po Wieczorze Uwielbienia czułem się naładowany pozytywną energią i nie czułem potrzeby do tego, co czyniłem i najbardziej obrażało Boga. Mijają już 4 miesiące od tamtego czasu, a ja nie sięgam po pornografię oraz nie masturbuję się. Choć zły przychodzi i kusi mnie w najbardziej przebiegły sposób, trwam w czystości i jestem dumny z siebie, że nie obrażam mojego kochającego Boga. Jestem pewien, że to Pan Jezus mnie uwolnił z tych podłych grzechów. Chwała Panu.

Patryk, 28 lat

 

Na 39. Tyski Wieczór Uwielbienia przyjechałem nie po uzdrowienie, tylko żeby się modlić i uwielbiać Boga. W pewnej chwili padły słowa poznania, że Pan Jezus uzdrawia z zaburzeń psychicznych: nerwicy depresji i zaburzeń osobowości, zdejmuje z nas kajdany. Ja cierpię na takie zaburzenia. Wówczas miałem obraz i czułem, że mam na rękach kajdany z łańcuchem. Kiedy posługujący rozkazali w imię Jezusa, żeby te zaburzenia odeszły, nagle poczułem radość i zniknął obraz kajdan. Poczułem że jestem kimś wyjątkowym, Bóg mnie kocha takiego, jakim jestem i nie muszę się porównywać z innymi, ani czuć się gorszy. Wysyłam to świadectwo dopiero po pięciu miesiącach i od tego czasu mój stan psychiczny poprawił się na tyle, że mogę już zakończyć psychoterapię. Chwała Panu!

Piotrek, 33 lata

 

Wywodzę się z domu gdzie przez większość czasu byłem poniżany przez najbliższych. Moje relacje z najbliższymi nie były takie, jak powinny być. Na jednym z ostatnich TWU prowadzący powiedział, że Pan dotyka osoby poniżane przez najbliższych. Stwierdziłem, że to nie może chodzić o mnie. W momencie, gdy kapłan stanął nade mną i prowadzący powiedział moje imię, byłem pewny, że chodzi o mnie. Poczułem spokój, lekkość, tak jakbym fruwał.

Po jakimś czasie zacząłem się zastanawiać, co będzie dalej, jak Pan to poprowadzi. Patrząc teraz z perspektywy czasu, widzę i doświadczam takiego Bożego prowadzenia. W tym czasie działy się rzeczy patrząc po ludzku niemożliwe. Dla Boga jednak nie ma rzeczy niemożliwych. Chwała Panu!

Grzegorz, 40 lat

 

Na mój pierwszy wieczór uwielbienia udałam się, ponieważ czułam w swoim życiu jakąś pustkę. Chciałam nauczyć się modlić, dziękować za to co mam, chciałam nauczyć rozmawiać z Panem, by był obecny codziennie w moim życiu. Na 38. TWU mocno wierzyłam i czekałam, by Pan spojrzał na mnie. Podobnie było na kolejnym wieczorze. Tak naprawdę czekałam, aż dostanę jasny sygnał, że Pan nie jest obojętny na moje prośby. Trochę trwało zanim zrozumiałam, że dostałam mnóstwo znaków, że Pan mnie kocha. Nawet nie wiem dokładnie, kiedy przestały męczyć mnie silne bóle głowy, które stawały się nie do zniesienia. Moje życie się zmieniało na lepsze; decyzje które podjęłam okazały się trafne. Zaufałam Panu i moje życie jest pełniejsze, lepsze i piękniejsze. Chwała Panu!

Katarzyna, 34 lata

 

Będąc w styczniu na Tyskim Wieczorze Uwielbienia przechodziłam kryzys. Samotność, a z tym związane uczucie rozgoryczenia i żalu. To wszystko przekładało się na mój stosunek do pracy, ludzi i samej siebie. Po kilku tygodniach potrzebna była decyzja - trzeba się wziąć za siebie i iść do przodu. Złożyło się to z wyjazdem na TWU.

Stałam w kolejce do spowiedzi, a wówczas prowadzący powiedział, aby wzbudzić w sobie intencje, nazwać ją konkretnie. Tak też uczyniłam. Powiedziałam sobie w duchu: "Panie Boże, jest mi tak ciężko, przechodzę swoją samotność w kryzysie, już sobie nie radze ze sobą. Pomóż". Była msza święta, przyjęłam Pana Jezusa do swego serca, także w tej intencji.

Kiedy rozpoczęła się modlitwa uwielbienia po, kilkunastu minutach usłyszałam: "jest wśród nas 37-letnia kobieta, która samotność przechodzi w kryzysie. Jesteś radością dla swoich bliskich, zaufaj Mi". Początkowo nie dowierzałam. Jak to możliwe, że Jezus skierował do mnie słowa pocieszenia? Pomyślałam sobie, że w kościele jest jakaś inna kobieta, która ma 37 lat i tak jak ja, przechodzi tę samotność bardzo ciężko, bo przecież nie jestem w tym osamotniona. Po chwili, kiedy łzy przestały ciec mi po policzkach, poczułam spokój. Ten spokój towarzyszy mi do dziś. Postanowiłam, że oddaje swoje życie Bogu, niech się dzieje Jego wola. Dzisiaj wychwalam Boga, ponieważ postawił na mojej drodze człowieka, z którym planuje założyć rodzinę. W kwietniu przed świętami Zmartwychwstania Pańskiego poznałam Jacka. On, tak jak ja, kilka miesięcy wcześniej oddał swoje życie Panu Bogu. Chcemy wspólnie w małżeństwie powierzyć siebie i naszą rodzinę opiece Matki Bożej i zaufać Panu. Chwała Panu!

Magdalena, 37 lat

 

Świadectwa z 40. TWU

40. Tyski Wieczór Uwielbienia był trzecim, w którym uczestniczyłem. Przyjechałem prosić o zdrowie dla całej rodziny. Wcześniej dwa razy byłem w Gliwicach-Bojkowie, gdzie podczas wystawienia Pana Jezusa w monstrancji poczułem coś, jakby weszło albo wyszło z mojego serca; myślałem, że stracę przytomność. Na 40. TWU doznałem uzdrowienia. Miałem problemy z kręgosłupem, zdrętwiała mi noga i ręka. Klęczałem, podczas gdy kapłan chodził z Najświętszym Sakramentem. Trwało to na tyle długo, że nie czułem rąk i nogi. Myślałem, że nie wstanę. Po kilku dniach zauważyłem, że nic mi nie dolega i mogę normalnie funkcjonować.

Tomasz, 47 lat

 

40. Tyski Wieczór Uwielbienia był moim pierwszym; niezwykłym doświadczeniem duchowym. W marcu b.r. zdiagnozowano u mnie raka prawej piersi (guz 4 cm). Byłam trochę zszokowana tą wiadomością, ponieważ cały czas karmiłam piersią mojego 2-letniego syna. Przygotowano mnie do chemioterapii, która miała na celu (wg lekarzy) zmniejszyć guz do wielkości umożliwiającej jego wycięcie. Od tego czasu modliłam się każdego dnia do Boga o łaskę uzdrowienia.

W swoim życiu zawodziłam z moją wiarą, opuszczałam często Msze Święte, głównie z lenistwa. Oddaliłam się w ten sposób od Boga. Zaślepiała mnie też zazdrość i zawiść. Na którejś z mszy płakałam z bezsilności. Stojąca obok mnie kobieta dotknęła mojej ręki i powiedziała “proszę się nie martwić, będzie dobrze". Teraz wiem, że to był przekaz dla mnie od Boga. Postanowiłam skorzystać ze szczerej spowiedzi, aby wyczyścić moje serce dla Boga ze wszystkich grzechów.

Na 40. Tyski Wieczór Uwielbienia udałam się z moją przyjaciółką, która zawsze mnie wspiera. Ten wieczór był cudowny. Pełen przeżyć, których wcześniej nie doznałam. W czasie Mszy modliłam się do Boga ze łzami w oczach, aby mi pomógł, jeśli taka jest Jego wola. Poczułam wtedy przenikające ciepło pod prawą pachą. 11 czerwca zrobiono mi USG piersi, podczas którego lekarz nie umiał doszukać się wcześniej istniejącego guza (opis USG: zmian nie stwierdzono - po prostu czysto). W lipcu miałam operację piersi, gdzie pobrano materiał do badania. Przed operacją anestezjolog zlecił szereg badań z krwi. Wszystkie były w normie (pani anestezjolog była zdziwiona tak dobrymi wynikami, z uwagi na wcześniejszą chemię, którą przeszłam). Zanim odebrałam wynik histopatologiczny wiedziałam, wierzyłam, że będzie bardzo dobry (opis: dysplazja łagodna, adenoza). Materiał przebadano seryjnie z badaniami dodatkowymi. Nie stwierdzono zachowanego utkania nowotworowego, jedynie przewlekłe zapalenie i wchłanianie w gruczole piersiowym oraz włóknienie w węźle chłonnym.

Dziękuję Bogu Wszechmocnemu i Miłosiernemu za uzdrowienie duchowe oraz z choroby. Dziękuję za wszelkie trudności, w związku z tą chorobą, ponieważ dzięki temu doświadczeniu zrozumiałam swoje dotychczasowe postępowanie. Choroba była błogosławieństwem. Chwała Panu!

Katarzyna, 39 lat

 

40. Tyski Wieczór Uwielbienia był moim kolejnym, w którym uczestniczyłam. W pewnym momencie usłyszałam słowa poznania: „Pan Jezus przychodzi do Grażyny, która doznała upokorzenia i upodlenia od pewnego człowieka”. W tej chwili, gdy dalej mówiono, że Pan Jezus dotyka jej serca, moje serce szybko biło. Przez lata nie dawałam żadnych świadectw z TWU, zwracam, więc chwałę Bogu, dziękuję za to wszystko co tu otrzymałam i czego doświadczyłam.

W zeszłym roku na TWU wypowiedziano słowa poznania, że są 4 osoby, które mają zdjęcia innych osób, Pan Jezus o nich wie i mimo, że nie są na TWU, Pan Jezus do nich przychodzi i je zna. Zabrałam wtedy na TWU zdjęcie jednej z bliskich mi osób, która nie mogła przyjść osobiście. Powiedziałam jej później o tym, dodało jej to nadziei i mimo wielu trudności jej życie zmienia się na plus. Chwała Panu!

Grażyna, 31 lat

 

40. TWU był moim kolejnym. Modliłam się jak zwykle o zdrowie najbliższych i moje, oraz o wiele duchowych spraw. W pewnym momencie przypomniałam sobie, że od tygodnia poszukuję mojego nośnika danych, na którym miałam ważne służbowe dokumenty. O jego odnalezienie modliłam się do Św. Antoniego, ale bez rezultatu. Poprosiłam Jezusa o pomoc w odnalezieniu zagubionego nośnika, albo żeby znajdujące się na nim dane nie ujrzały już światła dziennego. Już w poniedziałek, zadzwoniła do mnie asystentka, z informacją że nośnik znalazł się w pracy. Niesamowite jest to, jak szybko Jezus zdjął kamień i obawy z mojego serca. Chwała Panu!    

Zosia, 51 lat

 

Półtora roku temu dowiedziałam się przez przypadek, że mam guza na lewym płucu. Po szczegółowym badaniu okazało się, że guz jest też na prawym płucu. Przez pół roku robiłam kontrolę i okazało się że jest dodatkowo wysiew guzków. Był to dla mnie wyrok, tym bardziej że niedawno pochowałam Tatę, który umarł na raka płuc. W styczniu byłam na Wieczorze Uwielbienia i bardzo prosiłam Pana Boga o zdrowie. Kiedy ksiądz chodził po kościele z Najświętszym Sakramentem, doznałam pieczenia w piersiach, w momencie kiedy padły słowa, że teraz Pan Jezus uzdrawia płuca.

W lutym tego roku byłam na kontroli i okazało się że największy guz zmniejszył się do dwóch milimetrów i pan doktor powiedział, że choroba się wycofała. Jestem zdrowa. Chwała Panu!

Danuta, 59 lat

 

Kontakt

Parafia pw. bł. Karoliny Kózkówny
ul. Ks. Tischnera 50; 43-100 Tychy

Telefon czynny pn. - sob.
od godz. 1700 do 2130

884 927 067

E-mail: sekretariat@centrumduchowosci.pl

więcej

 

Kalendarz

< listopad 2019 >
pnwtśrczptsond
    1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30


Galeria zdjęć

Zdjęcia z Tyskich Wieczorów Uwielbienia

Nasze materiały

Cud Projekt
Notatnik SOW
Śpiewy z Tyskich Wieczorów Uwielbienia
Płyty CD
Książki

Szczególnie polecamy

Spotkania modlitewne
Tyskie Wieczory Uwielbienia
Wspólnota dorosłych
Rekolekcje
Seminarium Odnowy Wiary
Sesje Szkoły Modlitwy
Kiermasz Dobrej Książki

Patronat nad dziełem Centrum Duchowości sprawuje Centralna Diakonia Modlitwy Ruchu Światło-Życie.
© 2015 Centrum Duchowości Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Katowickiej przy parafii błogosławionej Karoliny Kózkówny w Tychach
ul. Ks. Tischnera 50; 43-100 Tychy; tel.: 884 927 067; @: sekretariat@centrumduchowosci.pl; www.centrumduchowosci.pl
Polityka cookies oraz regulamin serwisu | Stała współpraca